wtorek, 15 maja 2012

Co puszczają w "Radiu Darwina" Grega Beara?

Klasy biol-chem.

W moim liceum środowisko wysoce odhumanizowane. Jajogłowi ślęczący nad podręcznikami, kompendiami, leksykonami. Blade panny, które nawet po wystawieniu ocen kończących rok nauki potrafiły przygotowywać się do niespodziewanej kartkówki. Zapuszczone grubasy lub chudzielcy ledwie dźwigający głowy, porozumiewający się niezrozumiałym dla innych klas kodem.

My, przedstawiciele humanów lub mat-fizów, drwiliśmy z nich na potęgę, chociaż po przyjacielsku i nigdy nie przekraczając granic żartu.

Burleskowy raczej obraz biologa, chemika, przyrodnika zakodował mi się prawie na wieki wieków amen. No bo cóż pasjonującego może być w gapieniu się przez mikroskop w struktury przypominające malarstwo abstrakcjonistów? Co może pociągać w śledzeniu reakcji na poziomie komórkowym? DNA? RNA? Mitoza? Mejoza?

Kurde, myślałem siedząc nad podręcznikiem biologii, po kiego grzyba (saprofita? symbionta?) mi to wszystko?!

Mijają lata, a ja nabieram pokory wobec tajemnic Natury i ludzi próbujących odnaleźć ślady porządku w otaczającym nas wszechświecie. I jeszcze trafiam ostatnio na powieść Graga Beara "Radio Darwina", laureata Nabuli w roku 2000.


Książka to niezwykła. Z jednej strony typowe science-fiction. Nasz świat toczony przez tajemniczą plagę, której korzenie tkwią w głębokiej za-przeszłości rodzaju ludzkiego. Kobiety rodzą martwe lub całkowicie zdeformowane dzieci. Nikt nie potrafi znaleźć lekarstwa, szczepionki, nawet klucza do zrozumienia tego ponurego mechanizmu.

Pojawia się sztab naukowców, lekarzy, badaczy, którzy tropią ślady choroby, a jednocześnie kilku zapaleńcom udaje się podważyć paradygmaty współczesnej nauki. Zahaczamy o spory na temat ewolucji, wirusów, genów...

Oczywiście śledzimy również pełnokrwistych, mięsistych bohaterów, którym Autor nade wszystko każe działać, a nie snuć się bez celu i dumać nad sensem istnienia w świecie pogrążającym się w chaosie i niepewności. Kibicujemy mądrym absolwentom klas biol-chem. właśnie!

Z drugiej strony "Radio Darwina" to istna dżungla, w której roi się od naukowych terminów, debat na poziomie akademickim, obserwacji antropologicznych i medycznych. Wydawać by się mogło, że nikt, kto nie ma nad podorędziu stosu podręczników, nie da rady przedrzeć się przez zasieki ustawione przez Autora.

A jednak! Nawet taki ignorant biologiczny jak ja dość gładko torował sobie drogę przy trudniejsze partie powieści. Wystarczyło zaufać postaciom, nasi bohaterowie wiedzą, o czym mówią, więc przysłuchuję się im z uwagą, ale pozwalam sobie na momenty braku skupienia.

"Radio Darwina" jest rzadkim przykładem science-fiction, gdzie Nauka traktowana jest wybitnie poważnie. Nie stanowi malowniczego tła. Nie jawi się jako baśniowa kraina, w której wszystko jest możliwe, z podróżami w czasie włącznie. Jest wiarygodna, choć pamiętajmy, że Bear przede wszystkim spekuluje. To w końcu powieść, a nie raport z mrocznej najbliższej przyszłości naszego gatunku.

Nauka jest więc pierwszoplanową postacią. Rozdaje karty. Uczy pokory. Zazdrośnie strzeże tajemnic, które staramy się jej wykraść. A człowiek jest tylko malutką mrówką starającą wspiąć się na najniższy szczebel, jaki może dosięgnąć.

2 komentarze:

  1. Jako absolwent klasy biol-chem. potwierdzam obserwacje Autora a propos szkolnego statusu tegoż profilu. Opnia była mniej więcej taka - do "mat-fizu" taki nie pójdzie bo nie umie liczyć, a do "humana" też nie, bo nie umie pisać. :-)

    A co do meritum to recenzja jak zwykle ciekawa - niedługa, z poczuciem humoru, napisana "własnym językiem" (a nie kalkami i zapożyczonymi, "mądrze brzmiącymi" frazami), tudzież z właściwym Autorowi wyczuciem, co jest prawdziwą literaturą, a co jedynie zaczernianiem papieru.

    Książki zapewne (z braku czasu) nie przeczytam, ale "zapewnie" nie jest przecież równoznaczne z "nigdy".

    Nieustające pzdr.

    Romo

    OdpowiedzUsuń
  2. Romo, brachu, dzięki. Książka jest nieco gruba, więc przy brakującym czasie może się wlec...

    ...ale bilet warty wycieczki.

    pzdr

    Tomek

    OdpowiedzUsuń