środa, 5 września 2012

Dać po łapach niewidzialnej ręce rynku, czyli „Misterioso” Dahla

Kto stoi za Kryzysem? Bez względu na to, jakiej spiskowej teorii kibicujemy, zgodzimy się na jedno – Kryzys jest efektem złych, podstępnych, skażonych chciwością decyzji ludzi sterujących ruchem pieniądza.

Co mogą zrobić zwykli ludzie? Mrówki oszczędzające na lokatach, nieszczęśnicy związani kredytami? Nic. Nawet ruchy obywatelskie mogą co najwyżej głośno protestować, tupać nogą i powiesić kilka transparentów, a i tak nic się nie zmieni. Pieniądz, jego siła, wszechobecne sfery biznesowe mające wpływy na każdym szczeblu państwa istnieją niejako ponad prawem.

Szwedzki pisarz kryminałów Arne Dahl pokazuje, co dzieje się, gdy jedna z mrówek postanawia rzucić wyzwanie Systemowi i na własną rękę wymierza sprawiedliwość. Giną, metodycznie eliminowani, ważni dla szwedzkiej gospodarki biznesmeni. Każdy we własnym domu, z dwiema dziurami w głowie. Specjalnie powołana do życia grupa policjantów stara się zapobiec kolejnym zbrodniom.

„Misterioso” daje się czytać jako ponury moralitet, w którym role Złych i Dobrych narysowano grubymi wyraźnymi kreskami. Za każdym niemal razem bogaci i wpływowi są zboczeńcami, okrutnikami, oszustami, pozbawionymi skrupułów moralnymi wrakami. (Cóż, zgadza się to po części z moją wizją świata…) Dobrzy natomiast to ci egzystujący na niższych szczeblach hierarchii społecznej – szeregowi pracownicy, emigranci, ludzkie odpady budzące najczęściej współczucie etc.

Nie sposób nie zauważyć wyraźnie lewicującego odchylenia Dahla, ale kto wie? być może ma on na swój sposób rację – na szczytach społeczeństwa uwiła sobie gniazdo Elita, nietykalna kasta, której nijak nie dotyka prawo, sprawiedliwość, kara… Elita nie odpowiada za swoje czyny, które odbijają się ponurym echem na życiu przeciętnych obywateli.


„Misterioso” w brutalny sposób, raz za sprawą samego zbrodniarza, innym razem za sprawą równie „mocnych” policjantów wygrzebujących na światło dzienne grzechy finansistów, rozprawia się z Elitą. Nikt się z nikim nie pięści. W ruch idą pięści, głowa, którą jeden ze śledczych notorycznie rozbija łuki brwiowe przesłuchiwanym.

Nie ma zmiłuj.

Zło ukryte za fasadą mechanizmów społecznych, manewrów anonimowych sił gospodarki, musi zostać skarcone.

Główni bohaterowie, policjanci zebrani w „Drużynie A”, też stanowią kapitalnie dobraną talię samych asów – każda z postaci żyje w cieniu swoich traum, obaw, katastrof osobistych. Mimo mroku, w jaki Dahl spowija naszych śledczych, czujemy do nich sympatię, bo to w sumie oni (bo któż inny pozostał?) stoją na straży kruchej stabilności społecznej.

Na dodatek Dahl wyrasta mi na najlepszego literacko skandynawskiego autora – jego język jest szybki, odważnie operuje skrótami, metaforami, które za pomocą kilku słów spinają rozległe przestrzenie.

Tam, gdzie na przykład Mankellowi albo Lackberg potrzeba akapitu lub strony, tam Dahl trafia jednym skupionym i twardym jak heban zdaniem.

Oczywiście, „Misterioso” ma też swoje słabsze momenty – jak morderca wchodził do domów swych ofiar? – ale pamiętajmy, żeby minusy nie przesłoniły nam plusów tego kryminału.

3 komentarze:

  1. Jednym z większych złudzeń mojej młodości była wiara w to, że bogactwo uodparnia na korupcję, zatem bogaci powinni rządzić państwami. Dziś właśnie tak jest - państwami rządzą banki, w których owe państwa są zadłużone na kilka pokoleń wprzód. Państwa zaś, żeby spłacić długi (lub choćby odsetki) łupią obywateli, wymyślając kolejne podatki, opłaty (wydanie prawa jazdy, dowodu osobistego itp.) i koncesjonując coraz więcej dziedzin życia. Niezależnie od tego swoje dokładają wielkie korporacje, produkując towary o trwałości góra 7 lat, żeby "muppety" (czyli tzw. zwykli ludzie) musiały regularnie kupować wciąż nowe rzeczy. Do tego dochodzi reklama, kreująca sztuczny popyt na przedmioty i usługi, których - kierując się tylko zdrowym rozsądkiem - nikt nigdy by nie kupił. Ale zdrowy rozsądek zanika, bo ludzi odmóżdżają telenowele, talk-showy, teledurnieje (copyright by Antoni Słonimski), kult celebrytów, "trendy lifestylowe" i inne tańce z gwiazdami. No i biorą "muppety" kredyty, pielęgnują w sobie rozmaite materialistyczne snobizmy, przy okazji każdych wyborów dają się oszukiwać i głosują na tych, co nieuchronnie będą ich łupić. Ci zaś nie mogą inaczej, bo też są "na kredycie", a przecież ze swojego nie spłacą, bo nawet gdyby chcieli to aż tyle nie mają. A grupie krezusów naprawdę trzymających władzę wciąż jest mało, choć opływają we wszystko. Chciwość jest nienasycona. I doszło do tego, że ja - katolicki fundamentalista w średnim wieku - coraz częściej odkrywam w sobie żyłkę lewicowca. Ech, rozpirzyć by ten cały System w drobny mak... A potem ukształtować nowego człowieka - człowieka sumienia, bo żaden System nie jest wolny od okazji, by ukraść na boku. Cała rzecz w tym, żeby z okazji NIE KORZYSTAĆ. No i proszę, nie dość, że lewicowiec to jeszcze utopista. Pora na wakacje w Tworkach... :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Romo, bo drugą największą iluzją Szatana jest to, że wmówił nam, iż kapitalizm, jaki znamy w wersji 2012, jest czymś zgodnym z Ewangelią.

      Gdy słyszę/czytam tych wszystkich ważniaków, którzy powtarzają, że Jezus wcale nie krytykował bogatych, obracał się wśród nich etc, to mam ochotę zamienić się w połączenie św. Franciszka z Robin Hoodem.

      Świat od zawsze dzielił się na bogatych i biednych, ale dziś zbyt mocno się to spolaryzowało.

      Gdy czytam, ile forsy chowa się w rajach podatkowych (Nieopodatkowane pieniądze bogaczy ukryte na kontach w "ciepłych krajach" to suma odpowiadająca połączonemu PKB Stanów Zjednoczonych i Japonii - informuje BBC), to wiem, że nie jest to po prostu ludzkie, by ktoś miał aż tyle kasy...

      Po prostu nieludzkie...

      Usuń
  2. Bogactwo ma wielki "potencjał deprawacyjny" tak jak władza, a nawet nieprzeciętna uroda czy wybitny talent. Z drugiej jednak strony na świecie potrzebni są geniusze biznesu, artyści, piękne kobiety (że o mężczyznach nie wspomnę...:-)). Cała rzecz w tym, by nawet mając dużo pozostać "ubogim w duchu", traktować swoje dobra jak pożyczone. Ale ilu takich "ubogich w duchu" znajdziesz dzisiaj w świecie finansjery i międzynarodowych korporacji? Przecież tam króluje mentalność rodem z "American Psycho". Nawet jak który chciałby się wyłamać to go zjedzą żywcem. I dlatego nie rusza tych rekinów fakt, że 3/4 Afryki jest na bardzo ścisłej diecie, a oni wydają po 100 milionów na jakiegoś wyżelowanego, wytatuowanego i zakolczykowanego chłopaczka, który akurat umie dobrze kopać piłkę. A jak już nawet zrobią jakąś "imprezę charytatywną" to bardziej po to, by zareklamować siebie i poprawić własny "wizerunek" niz rzeczywiście pomóc. Zresztą jest tajemnicą poliszynela, że pieniądze z takich akcji rozchodzą się w dużej mierze wśród kolejnych "pośredników", a do faktycznie potrzebujących trafia niewiele.

    "Świat od zawsze dzielił się na bogatych i biednych, ale dziś zbyt mocno się to spolaryzowało." - pełna zgoda, to przybiera rozmiary patologii. Jak tak dalej pójdzie to skończy się rewolucją. Zresztą już w Hiszpanii bezrobotni zaczynają wchodzić grupami do supermarketów i "grabić nagrabljennoje".

    pzdr.

    OdpowiedzUsuń