czwartek, 4 lipca 2013

Na pewno się kiedyś jeszcze przyda, czyli "Goniący za słońcem" Nideckiej


Po co czytać coś, co wyjątkowe nie jest? Nie oferuje niczego, czego byśmy nie znali wcześniej? Po co oglądać wakacyjne powtórki znanych na pamięć seriali? No właśnie…

Książka ukazała się w 1983 roku. Zbiera 10 opowiadań, które zbudowano na gruncie typowych, konwencjonalnych chwytów od zawsze obecnych w literaturze fantastycznonaukowej. Mamy więc Inną Planetę, której „uczłowieczaniem” zajmują się niegodziwi ludzie. Mamy sprawozdanie z epidemii, jaka dziesiątkuje świat za sprawą błędu naukowców. Mamy ponadto wizję ewolucji człowieka, którą obserwujemy z punktu widzenia odległej przyszłości. 

W najlepszej odsłonie Nidecka nadgryza formułę dystopii, tworząc wizję świata, w którym nauka szkolna staje się kluczem do kariery, a wszelkie odstępstwa od edukacyjnej normy spychają dzieciaka w odmęty patologicznych nizin społecznych. „Wilki na wyspie”, bo o tym opowiadaniu mowa, brzmią wciąż świeżo i oferują dość wiarygodnie brzmiącą podstawę „ideologiczna” istnienia takiego mechanizmu społecznego.

Dużo tu trochę biologii potraktowanej jednak lekko i elegancko. Garść humoru w opowiadaniu o Obcych-wagarowiczach, którzy postanowili urwać się ze szkoły i spędzić miły dzień w okolicznym rezerwacie, czyli na… planecie Ziemia. Mamy… to w sumie wszystko, co mamy. 

Skromny to i spokojny tomik opowiadań. Pozbawiony zadęcia, większych ambicji do bycia czymkolwiek przełomowym, wyjątkowym i niepowtarzalnym. Odwrotnie – Nidecka doskonale wtapia się w towarzystwo autorów polskiej fantastyki naukowej tworzących, jak sądzę, z potrzeby serca (pompatycznie, no nie?). 



„Goniący za słońcem” ma więc urok czarno-białych produkcji z heroicznych czasów telewizji, gdy wycięty z bristolu marsjański krajobraz zaludniali aktorzy pocący się w gumowych kostiumach. To szlachetna ramota, użytkowy antyk, którego z sentymentu nie jesteśmy w stanie wynieść na strych lub, segregując śmieci, w końcu wyrzucić.

Na pewno się kiedyś jeszcze przyda, powtarzamy, na pewno...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz