środa, 27 maja 2015

Tylko aż podróże w czasie i przestrzeni, czyli "Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta" North

Książkę „Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta” autorstwa Claire North spotkało w tym roku nieliche wyróżnienie – powieść nominowano do Arthur C. Clarke Award i chociaż ostatecznie nagrody tej nie zdobyła, zaistniała w pewien sposób w świadomości wielbicieli literatury fantastycznej. Czemu zresztą ciężko się dziwić, gdyż powieść ta odświeża w zaskakujący sposób kilka istniejących od dawien dawna schematów typowych dla szeroko rozumianej fantastyki.
Nad tytułowym bohaterem wisi klątwa i nie chodzi o dość przykre okoliczności, w jakich został spłodzony, a następnie się urodził – Harry August przeżywszy kilkadziesiąt lat, umiera a następnie odradza się jako ta sama osoba, pamiętając wszystko, co przytrafiło mu się w poprzednim wcieleniu. Cykl ten wydaje się nie mieć końca. A co najdziwniejsze, ludzi podobnych do Harry’ego jest całkiem sporo i tworzą oni tajemnicze istniejące od tysiącleci Bractwo Kronosa.
Kilka pierwszy rozdziałów powieści jest przytłaczającym i smutnym (a jednocześnie dość realistycznym) studium psychiki kogoś, kto egzystuje uwięziony w czasie i przestrzeni, nie opanował jeszcze reguł, którymi powinien się kierować, by znaleźć sens takiego istnienia. Harry stopniowo uczy się wykorzystywać możliwości dane mu przez los. Każdorazowo stara się inaczej popchnąć życie, by nie osiąść na mieliznach złych wyborów, mając jednak świadomość, że cokolwiek by nie uczynił, będzie musiał na nowo odegrać rolę w teatrze życia.
Będąc de facto nieśmiertelnym może sobie pozwolić na spokojne rozkoszowanie się upływającym czasem, chociaż częściej przychodzi mu mierzyć się z autentycznymi zagrożeniami, gdy na jego trop wpadają ludzie chcący wykorzystać zgromadzoną przez niego wiedzę na temat przyszłości. Autorka nie oszczędza swojego bohatera, przynajmniej kilkanaście razy czytamy o jego śmierci, która staje się raz dowodem gorzkiej klęski, innym razem paradoksalnie może być spektakularnym tryumfem nad dręczycielami.
Rzecz jasna na drodze Harry’ego Augusta musi znaleźć się czarny charakter, którego działalność może doprowadzić do nieobliczanych skutków. Tradycja literatury popularnej nakazuje również, byśmy poczytali o pościgach, strzelaninach, mrocznej zemście, żmudnym śledztwie toczącym się delikatnym świetle niebanalnych rozważań na temat natury świata, wolnej woli, odpowiedzialności za własne czyny… Wszystkimi tymi elementami Claire North żongluje niemal od pierwszego rozdziału i co zdumiewające, żaden z nich nie spada.
Pozorny chaos narracji jest jedynym możliwym sposobem na opowiedzenie tej niezwykłej historii, która zręcznie wymyka się wszelkim próbom zaszufladkowania. Mozaika wydarzeń, bohaterów i detali oszałamia czytelnika, dając mu choćby próbkę tego, co nagromadziło się w pamięci Harry’ego.
Autorka i jej powieść potwierdzają, że w sprawdzonych formułach gatunkowych wciąż drzemie niesamowity potencjał. Trzeba jedynie zaryzykować, by ułożyć interesujące nas elementy w nową (?) całość, a wtedy być może wydarzy się coś niezwykłego – rzadkiej urody książka. Właśnie taka jak ta.
***
To była oficjalna recenzja dla Lubimy Czytać. Egzemplarz recenzencki taki. I powiem Wam jedno, drodzy elitarni (czyt. nieliczni) odbiorcy tego bloga. Oddycham z ulgą, gdy sobie pomyślę, że 
a) nie mam w najbliższym czasie ŻADNYCH wiszących nad mną książek, które MUSZĘ przeczytać, by potem opisać,
b) mogę czytać sobie powoli, uważnie, 
c) mogę się wygłupiać, pisząc recenzje,
d) nie muszę czytać książek, które mają więcej niż 400 stron, bo takich gabarytów nienawidzę.
Kolejna kwestia to mój ambitny zamiar, by strzelić ilustrację/okładkę (?) do każdej przeczytanej książki. Nie starać się za bardzo. Machnąć swobodną impresję przy kuchennym stole (następna recenzja będzie właśnie tak "zilustrowana"), bym nie musiał wstawiać takich okropnych okładek jak ta:

I tym obrzydliwym akcentem mówię Państwu "Do widzenia."

4 komentarze:

  1. Jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie premier w tym roku. Zapowiada się kapitalnie. Recenzje też widzę same pozytywne. W czerwcu czym prędzej się za to zabieram.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udana książka. Nie ma bólu. Spodziewałem się jakiegoś taniego "magicznego" tekstu, a tutaj dość ponura, nawet brutalna książka. Polecam, chociaż bez żalu oddałem potem swój egzemplarz recenzencki na Targach Książki.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Najserdeczniej dziękuję. I pozdrawiam ciepło.

      Usuń