poniedziałek, 17 lipca 2017

On jest Hiszpanią, czyli "Gips i jaśmin" Lorki

Czasami zdarza się, że jeden twórca staje się wyraźnym i rozpoznawalnym w świecie symbolem własnej ojczyzny, a jego losy splatają z jej trudną historią. Tak się właśnie stało w przypadku Lorki – jego liryka zarówno pod względem treści, jak i formy jest na wskroś „hiszpańska”, zaś życie oraz śmierć w czasie wojny domowej w 1936 roku stanowią idealne uzupełnienie twórczości. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że Federico Garcia Lorca jest symbolem hiszpańskiej poezji i Hiszpanii jako takiej.
Jako syn swojego kraju (nie waham się użyć tutaj nieco pompatycznej stylistyki), Lorca zamyka w wierszach wszystko, co z Hiszpanią się wiąże. W jego lirykach znajdziemy nie tylko plastyczne opisy przestrzeni, cudownie skrojone śmiałe metafory, którymi nazywa ojczystą ziemię, ale również da się w nich uchwycić coś, co stanowi o esencji Hiszpanii – zapachy, kształty, barwy, linie architektury – coś, czego nie można znaleźć w żadnym innym zakątku świata. Dźwięki gitar flamenco, cygańskie zaśpiewy, niespiesznie kwitnące miłości, profile mijanych kobiet, słońce wypalające pola i bielące ściany domów – to wszystko buzuje w tych pięknych sensualnych wierszach.

Jego twórczość rozwijała się w burzliwych dla literatury pierwszych dekadach XX stulecia, jednak tryumfująca wtedy awangarda, która przeorała tradycyjne rozumienie i praktykowanie poezji, tylko po części odcisnęła piętno na Lorce. W poezji hiszpańskiego poety z rzadka pobrzmiewają echa nowoczesności (wyłączywszy rzecz jasna wstrząsający tom „Poeta w Nowym Jorku” będący gorzkim podsumowaniem pobytu autora w Stanach Zjednoczonych), częściej znajdziemy odwołania do folkloru, do wciąż obecnych w niektórych regionach Hiszpanii arabskich tradycji, do głęboko zakorzenionych w pamięci kulturowej Europy obrazów i motywów.
Pomimo tego, że Lorca rozluźnia związki pomiędzy wyrazami, wpuszcza bardzo dużo światła i powietrza pomiędzy poszczególne wersy, nigdy nie zrywa łączności z czytelnikami, zawsze szuka ścieżek do ich serc, pragnie wzruszać, czarować, zachwycać. Raz wystarczy mu krótki impresjonistyczny poetycki szkic, innym razem pozwala obrazom kołować, by te ułożyły się w zdumiewającą pełną dramaturgii opowieść.
Nowy wybór poezji Lorki pt. „Gips i jaśmin”, którego autorem i tłumaczem jest Leszek Engelking, to doskonała okazja, by na nowo zapoznać się z obecną już przecież w Polsce twórczością hiszpańskiego twórcy. Wiersze z różnych okresów życia poety tworzą zdumiewający liryczny krajobraz pełen słońca i ciemności, śmiechu i łez, życia i śmierci. Polecam najgoręcej. 
PS
Recenzja pierwotnie ukazała się na łamach Lubimy Czytać.

3 komentarze:

  1. No proszę, poezja hiszpańska! Dla mnie to zupełna terra incognita, dlatego muszę koniecznie sięgnąć po poezję będącą odbiciem tego kraju, i to sięgnąć jeszcze w tym roku. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. Ten wybór Lorki jest ok, ale są lepsze, pełniejsze. Jeśli Cię interesuje Hiszpania w poezji, to to jest moim zdaniem najlepsza prezentacja Lorki wydana u nas: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/138956/poezje

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Dzięki! Jak dorwę książkę, to na pewno się skuszę. :)
      Pozdrawiam również. :)

      Usuń