środa, 25 kwietnia 2012

Drzewo wieloowocowe - "Balsam długiego pożegnania" Marka Huberatha

Kierując się ewangeliczną zasadą "Po owocach ich poznacie", znalazłem się w dość niewygodnym położeniu, gdy skończyłem czytać "Balsam długiego pożegnania" Marka Huberatha.

Bo jak ocenić tom opowiadań, w którym teksty kapitalne, niesamowicie sugestywne, budujące autentyczne przerażenie, sąsiadują z utworami przewidywalnymi, wtórnymi, co najwyżej "potencjalnymi"?

Co zrobić z tym drzewem? Ściąć czy pozwolić kołysać się na wietrze suchym i zielonym gałęziom?


Legenda głosi, że Marek Huberath "ograł" samego Andrzeja Sapkowskiego w II Konkursie Literackim organizowanym w 1987 roku przez „Fantastykę”, gdy opowiadanie tego pierwszego "Wrócieeś Sneogg, wiedziaam" pokonało nierozpoznanego jeszcze Wiedźmina z Rivii.

To dość dobra rekomendacja, a wizja świata, w którym niepełnosprawni "hodowani" są w celu...

Nie zdradzam, bo najlepsze kawałki Autora opierają się na silnej (niestety najczęściej nie wystarczająco) poincie, która rozrywa niczym eksplozja budowaną wcześniej wizję.

Wspomniane wyżej opowiadanie to klasyk, drugim solidnym filarem jest "Kara większa" - najpierw oszałamia wręcz naturalistycznymi opisami tortur, by za chwilę roztoczyć wizję zaświatów (piekła? czyśćca?) zbudowaną na podstawie partytur podejrzanych u Tadeusza Borowskiego i Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Inferno jako lagry, łagry, w których przebywają dusze nieszczęśników. Finalny zwrot akcji, kilkanaście zdań, powalają na kolana, przeszywają eschatologicznym dreszczem. Majstersztyk!

Cóż... I tutaj wypadałoby mi się z Wami pożegnać, by nie zepsuć dobrego wrażenia, jakie pozostawiły te dwa teksty. Ale, wiecie, obowiązek obowiązkiem jest...

Pozostałe opowiadanie niebezpiecznie dryfują w przestrzenie, które już dawno zdążyła podbić, a nawet ucywilizować (pop)kultura. Leitmotivem całego zbioru zdaje się być śmierć i jej obrzeża. Tak więc bohaterów odwiedzają zmarli lub zmarli udzielają żyjącym gościny. Śmierć ukazana raz z groteskowym zacięciem ("Kocia obecność"), innym razem patetycznie, romantycznie i niestety pretensjonalnie (tytułowy tekst). Niestety nie budzi większych emocji.

I to jest właśnie największy problem z Huberathem (przynajmniej tym) - tam, gdzie jedni widzą poezję i nastrój, tam ja widzę rozlazłe niedookreślenie rodem z krain Coehlo. Tam, gdzie jedni szukają błyskotliwego konceptu science-fiction ("Trzy kobiety Dona", "Absolutny powiernik Alfreda Dyjaka"), tam ja znajduję sprane substytuty pomysłów. A tam, gdzie ktoś widzi przejmującą metaforę rasizmu i nietolerancji ("Ostatni, którzy wyszli z Raju"), tam ja widzę rozpisaną na sto stron niczym nieuzasadnioną gadaninę o przyszłości.

Zawiodła kompozycja tomu - Autor stanął w bolesnym rozkroku pomiędzy metaforycznymi, wysilonymi obrazami naznaczonymi eschatologią a przejmującym konkretem science-fiction. Niestety, straciwszy równowagę, zepchnął "Balsam długiego pożegnania" w rejony zamglone, pastelowe i dość naiwne...

7 komentarzy:

  1. Huberatha podobało mi się najbardziej "Gniazdo światów" :) czytałam to jednak jeszcze w szkole i nie wiem, jak odebrałabym ten tekst teraz. Z wymienionych opowiadań znam zaś tylko to o Dyjaku - a tam bohater dosyć silnie mnie od siebie odpychał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dyjak jest odpychającą postacią - nie dziwię się.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ tutaj się książkowo zrobiło :) niestety nie czytałam tych książek... nie mogę się więc wypowiedzieć...

    P.S. Minimalistycznie nie znaczy źle :) też tak czasem myślę :) cieszę się, że mam dwie ręce :) i że jestem w miarę zdrowa... i że mogę sobie pozwalać na jedzenie tego co lubię... ale czasem mam takie dni, kiedy chcę więcej! Dążę do czegoś i mam taki przypływ sił :) i to jest taki właśnie wpis... ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałem kiedyś "Karę większą" i mocno mną potrząsnęła. Potem spróbowałem czegoś jeszcze tego autora, ale byłem rozczarowany, więc nawet tytułu nie pamiętam. Po Twej recenzji widzę, że to pisarz nierówny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Romo, "Kara..." jest świetna, choć przygnębiająca w pioruny...

    A Huberath może i równy jest, ale czasem, wiesz, bywa równiejszy i wtedy jest naprawdę OK.

    OdpowiedzUsuń
  6. W recenzji jest spoiler dot 'kary'- przecież do końca nie wiadomo gdzie rozgrywa się akcja. Przytoczone info może popsuć lekture.
    Co do samego autora, to tak, nierówny[dość naiwne gniazdo światów], ale mimo uznania za mało wartościowe kilku jego opowiadań czasami mam wrażenie, że są one po prostu dość hermetyczne a przez to po prostu niezrozumiałe.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki spoiler? Przecież wystarczy kilka pierwszych stron, tuż po opisie tortur.

    Panie Anonimie...

    OdpowiedzUsuń