czwartek, 2 marca 2017

Z daleka i z bliska, czyli "Środek wyrazu" Dąbrowskiego


Jako poeta Tadeusz Dąbrowski dał się rozpoznać jeszcze w XX wieku. Dokładnie w 1999 roku ukazał się jego debiutancki tomik wierszy, który autor opublikował mając lat dwadzieścia. Od tamtej pory Dąbrowski cierpliwie buduje swoją pozycję jednego z najciekawszych polskich współczesnych poetów – regularnie publikuje, jest nagradzany i nominowany, tłumaczony i zapraszany na festiwale literackie. W odróżnieniu od hołdującym neoawangardowej manierze kolegów po piórze, Dąbrowski stara się znaleźć nić porozumienia ze swoimi czytelnikami, dostosowuje język do możliwości percepcyjnych przeciętnego zjadacza lirycznego chleba. Wiersze te od zawsze wyciągały rękę w stronę odbiorcy, zapraszały go na swoje terytorium i subtelnie starały się powiedzieć coś mądrego o świecie i człowieku.

Wiersze zgromadzone w tomie pt. „Środek wyrazu” potwierdzają znakomitą formę poety. Liryka ta zdradza wyraźną tendencję do diagnozowania kondycji moralnej współczesnego świata, ale wiersze te nigdy nie piętnują i nie oceniają obserwowanych zjawisk. Bohater liryczny Dąbrowskiego, nieco staroświecki i pielęgnujący pewien rodzaj wyważonego konserwatyzmu, wędruje ścieżkami Wielkiego Świata i pozwala sobie zajrzeć pod jego podszewkę.



Świat ten powinien teoretycznie porywać i oszałamiać, ale bohater „Środka wyrazu” czuje się w nim źle, a już nie na pewno nie u siebie. Dalekie miasta, filary cywilizacji Zachodu (Nowy Jork, Berlin, Zurych...) odsłaniają swoje ukrywane przed turystami ponure oblicza. Są jedynie zbiorem brył zamieszkałych przez ludzi sponiewieranych współczesnością. Pod pocztówkową powierzchnią kryje się pustka, rozpacz i cynizm...

Autor jest zbyt mądry, by krzyczeć, lamentować lub obrażać się na podglądaną rzeczywistość. Pomimo poważnego tonu, wiersze te są jasne i klarowne. Potrafią porwać wymyślnym konceptem, który odświeża stare jak sama poezja motywy – Dąbrowski potrafi mówić pięknie, ściszonym głosem, o miłości, poczuciu utraconej bliskości, zaufaniu, zwątpieniu... Często najsubtelniejsza liryka wyrasta z zaledwie kilku zdań kreślących krótką przejmującą scenę, na którą nikt poza poetą nie zwróciłby uwagi.

Gdybym miał kogoś przekonywać do przełamania wrodzonej (lub zaszczepionej) niechęci do poezji, „Środek wyrazu” były naprawdę przekonującym argumentem, by zmienić przyzwyczajenia czytelnicze. Mocno polecam.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz