piątek, 5 kwietnia 2013

Szczyt, czyli "Prześwity" Graham


Majestat. To pierwsze słowo, jakie przychodzi mi na myśl, gdy raz za razem otwieram obszerny wybór wierszy  amerykańskiej poetki Jorie Graham. „Prześwity” to tom znakomity gromadzący krystalicznie czyste utwory. Dowody na to, że autorka konsekwentnie realizuje dalekosiężny, ambitny i poważny projekt poznawczy. 



Nie jest to jednak twórczość hermetyczna, odcinająca czytelnika od głównego nurtu wiersza, którym powinien płynąć sens. Graham niemal każdorazowo ustawia tekst w idealnej równowadze – obszerne i przyznamy trudne fragmenty dociąża kamieniem konkretu, ostrego obrazu. Prowadzi w głąb labiryntu, zaopatrując nas w mapę, na której wyraźnie zaznaczono jego serce.
Jest to poezja wykwintna i mądra, której twarde struktury spowija bluszcz pięknego  języka. Eksplodujących piętrzących się metafor, delikatnych aluzji, w których pobłyskują najbardziej fundamentalne emocje, nastroje i odczucia – miłość, bliskość, wiara (w książce znajdziemy przynajmniej kilka nieortodoksyjnych wierszy niemal religijnych), a z drugiej strony osamotnienie, próby zrozumienia siebie, bliskich, natury i samego aktu  pisania.
Będę szczery – „Prześwity” to literatura najwyższej próby, która jednak znajdzie niewielu potencjalnych czytelników wśród tych, którzy preferują czytanie w tramwaju, w kolejce do lekarza lub chcą wyrwać się z rzeczywistości na kilka przyjemnych lecz bezproduktywnych godzin. To poezja wymagająca skupienia i medytacji.
Dawno nie przydarzyło mi się coś podobnego, co spotkało mnie w przypadku poezji Jorie Graham – po przeczytaniu jej wiersza, ba! nawet kilkunastu linijek dłuższego poematu, musiałem zamknąć książkę i nabrać powietrza do płuc. To żadna metafora, tak po prostu działają najwięksi poeci. Zagęszczenie, wybujałość i esencjonalność tej poezji przyprawia o zawrót głowy.
To z pewnością lektura obowiązkowa dla każdego, kto sięga po pióro lub jak Graham po długopis. To z daleka widoczny punkt odniesienia. Szczyt, w jaki należy się wpatrywać, choćby tylko nielicznym udało się na niego wspiąć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz